Trzeba pisać. Żeby zarobić na chleb. I na podróż do Patagonii. Albo na Alaskę. Bo trzeciego wyjścia, trzeciego bieguna nie ma. Swoją ciekawość trzeba umieć doskonalić. Jeden jedzie na Majorkę, drugi do Grudziądza, ale nie znaczy to, ze swoją ciekawość i ciekawość świata bardziej udoskonali ten pierwszy. Podróż do Grudziądza może być dla tego drugiego o wiele bardziej ciekawa i egzotyczna niż dla tego pierwszego podróż do Santa Cruz de Tenerife. Poza tym jest taka sprawa, że gdziekolwiek by się pojechało, spotyka się tam gdzie się dotarło przede wszystkim to co się ze sobą to znaczy sobą, przywiozło. Jeżeli przywiozło się sobą niewiele, –tako niewiele się w drugim końcu świata spotyka.
I tu nic nie pomoże. Edward Stachura
no tak... doczekały się te moje "cuda" na publikację. Ostatnio to na nic nie mam czasu. Chociaż nie jest aż tak źle. Dzisiaj, wracając z pracy zatrzymałam się na chwilę w jesiennym złoto pomarańczowym lesie i nie mogłam wyjść z zachwytu jak jest pięknie. Trochę brakuje mi Beskidu i pewnie w niedzielę gdzieś pojadę.
Butelki na zamówienie...dla ekologów :)
A ta na lekarstwo :)
Trochę spękań i złota
Jeszcze nie ma przeznaczenia, ale na pewno znajdzie
Kilka zdjęć z mojego wernisażu, który odbył się 2. września 2011 roku w Muzeum Narciarstwa w Cieklinie. Dziękuję Wszystkim, którzy uświetnili go swoją obecnością. Szczególne podziękowania dla Wiesława Czechowicza za pomysł i zrealizowanie tej wystawy. Było mi bardzo, bardzo miło.
fot. Janusz Zabiegaj
Fot. Dariusz Zając
fot. Jan Sondej
fot. Martyna Jurkowska
Wystawę można oglądać do 10. listopada, zapraszam.
Wykorzystałam wczorajszą piękną pogodę i cały dzień spędziłam w ogrodzie. Doprowadziłam moje skalniaki do porządku, przynajmniej na chwilę. Posadziłam cynie, lwie paszcze, dalie i...posiałam nasturcje. Wszystko tak pięknie kwitnie. Nawet czosnek niedźwiedzi przetrwał zimę. Wieczorem pojechałam do babci i dostałam 3 niesamowite drewniane pudełka. Już kombinuję co na nich będzie.:)